urodzony w 1967 roku w Warszawie, autor tomików "Pojedynczość" (2010) i "Selekcja" (Fundacja Duży Format, Warszawa 2014). Jak sam o sobie pisze: osobnik z praskiej ulicy, pracownik korporacji, stary punkowiec, od ponad dwudziestu lat trener sportów walki.
zmierzch jak świt
daj mi panie patrzeć w okna
na ogniska zwykłych domów
kiedy idę okutany smutkiem
chwycę trochę ciepła przez szkło
z każdym krokiem o tyle bliżej
o ile dalej od otwartych drzwi
miasta betonem kradną światło
wspólnot ściśniętych ścianami
spod szaro malowanych powiek
co mierzą wolność łańcuchami pił
mam dosyć drgań wiaduktów
kołyszą się w rytm pustki
krzyczą wiatrem we wrakach
zabiliśmy wszystkie drzewa
w kanałach ptaki bez skrzydeł
z tęsknoty gryzą kable
oto cudowny świat
odrodzi się tak czy inaczej
kiełkując przez pęknięcia
słońce wkradnie się pod pył
a jakaś nowa Lucy
wyprostuje grzbiet
katastrofa katastrofy
odpowiedź na wołanie
przez wszystkie światła
spóźniona jak zawsze
otaczamy człowieczeństwo
pancernym kokonem złudzeń
kruszone palcami z głodu
pragnienia albo przerostu ego
bardziej ludzcy w bezwzględności
jesteśmy jacy jesteśmy
z niewinnych kamieni budujemy
pomniki chwały albo wychodki
dla głodnych pierwsze a sytych drugie
albo odwrotnie
glina
obudzić się we śnie
z jawą pod powiekami
jak piaskiem w oczach
ostatnim oddechem
całując śmierć na śmierć
zmartwychwstać
odtwarzanym głosem
przestrzeń ściśnięta dębiną
pozbawiona czasu
jest absolutnie niezmierna
więzi
modlitwa oparta o drzewo
bez najmniejszego dźwięku
wysyła uwielbienie
pojedyncza niezauważalnie
bez świadków i pośredników
poprzez wspólnotę korzeni
łączy ziemię z niebem
Bukowski na odwyku
nie chcę już gadać
dźwięk słów mnie męczy
wszystkie moje muzy
są jak wrzód na dupie
macie rację dziwki i kochanki
czas przeszły dokonany
wspomnienia mieszają w muszli
szykiem każdego z wierszy
śmieję się z siebie przecież
nie z was broń boże
wróble pod czaszką świergoczą
nie kocham bo nie piję